W Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej banki dla większości obywateli wydawały się czymś zupełnie odległym. Pierwszą przyczyną tego stanu rzeczy był fakt, że pomimo otrzymywania jakiś tam wypłat były one w pewnym sensie mało użyteczne. Mocno ograniczone przydziały na poszczególne dobra, które i tak sprowadzały się do wymiany towaru na „kartkę” mocno ograniczały poczucie zdrowego handlu.
Dopiero upadek tego niechybnego systemu sprawił, że w końcu po ponad czterdziestu latach banki zostały otwarte dla ludzi i zaczęły świadczyć usługi Polakom tak samo, jak w cywilizowanych krajach Europy Zachodniej. W tamtych czasach mało kto miał pojęcie, czym jest kredyt konsolidacyjny. Z jednej strony nie ma się co dziwić, bo wszelkie wynalazki pochodzące z okropnego obozu imperializmu były u nas z racji ustroju naprawdę niemile widziane. Z czasem jednak wszystko poszło w dobrym kierunku, na naszym rynku zadomowiło się szybko kilkanaście banków.
Tylko konkurencja mogła wymóc obniżkę cen za poszczególne usługi. Banki czekały jeszcze dobre kilkanaście lat po procesie transformacji, by wprowadzić do ostatecznej oferty kredyt konsolidacyjny. W ten sposób klienci otrzymali możliwość skorzystania z usługi, która jeszcze nigdy nie była dostępna na naszym rynku. Kredyt konsolidacyjny stał się dla niektórych wręcz zbawieniem, bo dzięki niemu osoby, które zaciągnęły dwie lub więcej pożyczki w różnych bankach, mogły je skonsolidować, zyskując na tym na przykład niższe oprocentowanie i raty rozłożone na większą ilość lat.